Przed wyjazdem na wycieczkę poproszono mnie o przygotowanie merytorycznej relacji z jej przebiegu. Do dzisiaj jestem przekonana, że kompetencyjnie byłam w naszej grupie najsłabszym ogniwem, mimo to podjęłam próbę przedstawienia najważniejszych informacji o zwiedzanych szkółkach i ogrodach ? ponoć nie było wielu chętnych do tego zadania. Starałam się skupić na meritum, ale wśród twardych danych zaplątało się parę dygresji, które mam nadzieję nie wpłyną na czytelność tekstu.
Irlandia
Już widok z okien samolotu obiecywał, że na pewno będzie bardzo, bardzo zielono.
Prosto z lotniska pojechaliśmy do szkółki w Richardstown ? Tully Nurseries. Tully Cash & Carry to największy sklep zaopatrujący firmy projektujące zieleń miejską i architektów krajobrazu. Jest to rodzinne przedsiębiorstwo założone przez małżeństwo Martina i Joan Tully. Już wcześniej produkowali rośliny na potrzeby prowadzonej przez siebie firmy projektującej i zakładającej ogrody. Potrzeby i produkcja rosły aż w 1979 roku formalnie powołano do życia także szkółkę. Obecnie w firmie pracują także ich dzieci, piastując funkcje dyrektora generalnego i dyrektora marketingu.
Wśród załogi - polski akcent ? pani Dagmara, menadżerka, która od 2005 roku pracuje w szkółce i zajmuje się importem roślin z różnych stron świata.
Materiał roślinny, który oferują w 30% jest przez nich produkowany, a w 70% sprowadzany z zagranicy, w tym głównie z Holandii. 10% swojej produkcji sprzedają hurtowo na miejscu, a 90% jest przedmiotem handlu z innymi szkółkarzami.
Prowadzenia szkółki nie ułatwiają wichury, które raz w miesiącu niszczą folię na tunelach.
Właściciele twierdzą, że jedynym sposobem, aby stać się na rynku konkurencyjnym jest automatyzacja linii produkcyjnej szkółki. Prezentowano nam automatyczną przesadzarkę, która mogła również służyć do przycinania roślin oraz maszynę, przy pomocy której można przenosić jednorazowo z miejsca na miejsce do 250 roślin w pojemnikach 2-litrowych. Ciekawy był również system oznaczeń roślin w punkcie sprzedaży. Krzewy, byliny i rośliny jednoroczne zebrane były w grupy siedliskowe, np. na słoneczne rabaty, miejsca zacienione itd., natomiast drzewa ustawione wg parametrów (wysokość i obwód pnia/ wysokość szczepienia), zdefiniowanych na tablicach informacyjnych.
IRLANDIA - abc (na podstawie opowieści przewodniczki)
Powierzchnia: 70 tys. km˛
Ludność: 6 mln (razem z ostatnimi imigrantami), ale do korzeni irlandzkich przyznaje się ok. 70 mln osób mieszkających głównie w Wielkiej Brytanii, USA, Australii, Kanadzie
Kultura/obyczaje: celtycka; wciąż jest żywy mit druidów i każdy odnaleziony krąg kamiennych głazów (menhirów) to wielkie szczęście dla właścicieli terenu; druidzki kult natury i drzew rozwinięty do tego stopnia, że wycięcie - u nas powszechnie traktowanego jak chwast ? bzu czarnego potraktowane by było jak świętokradztwo; Irlandczycy kochają konie. Znani są także z pogody ducha - ich główne powiedzenia to: ?Mogło być gorzej? oraz ?Nie ma się co martwić?. Codzienny imperatyw Irlandczyka ? odwiedzić po pracy zaprzyjaźniony pub.
Zabudowa głównie parterowa, a w Dublinie wszechobecna architektura georgiańska z charakterystycznymi kolorowymi drzwiami z dwoma kolumnami po bokach i zwieńczającym je łukiem; charakterystyczna zróżnicowana wysokość okien ? im wyższy ich rząd tym mniejsze, co ?oszukuje? perspektywę i sprawia, że domy wydają się jeszcze wyższe.
Muzyka: folk irlandzki; Bob Geldof, U2, Cris Deburg, Anya, Van Morrison
Literatura: 4 nobliści - William Butler Yeats, George Bernard Shaw, Samuel Barclay Beckett, Seamus Justin Heaney; inni znani pisarze - Oscar Wild, James Joyce, Jonathan Swift
Kuchnia: sery kozie, irish stew (gulasz z baraniny, marchwi, cebuli), wołowina; irlandzka whisky, piwo Guinnes, irish coffee
Sport: carling, rugby, wyścigi psów, golf
Przemysł: turystyka, rolnictwo; dzięki UE rozbudowali porty i sieć dróg
Wizyta w szkółce Woodview Nurseries w Ballyteague produkującej głównie na potrzeby centrów ogrodniczych, władz lokalnych, pól golfowych oraz firm urządzających ogrody. Szkółka znajduje się w regionie tradycyjnie związanym ze szkółkarstwem i ongiś słynnym ze złóż wysokiej jakości torfu wysokiego. Do szkółki dojechaliśmy busami, ponieważ ostatnie 3-4 km droga i mostki na kanałach były tak wąskie, że autobus by się nie zmieścił. Generalnie dojazd do szkółki jest utrudniony, co generuje problem z załadunkiem ciężarówek, który odbywa się poprzez dowożenie mniejszych partii materiału, bądź tiry dojeżdżają polną, nie zawsze przejezdną, drogą do szkółki.
Szkółkę prowadzi młode małżeństwo, które początkowo produkcję roślin traktowało jako hobby, z którego jak się okazało można stworzyć biznes. Zaczynali ze wspólnikiem, ale od 10 lat prowadzą ją samodzielnie. Powierzchnia szkółki to 5 ha, z czego 2 są zajęte przez uprawiane rośliny. Produkcja ? 2% sadzonek robią sami, 70% sprowadzają z innych irlandzkich szkółek, a pozostałe 28% z Holandii. Głównymi odbiorcami roślin są: firmy zakładające zieleń (40% produkcji), centra ogrodnicze (40%) oraz pola golfowe, zieleń miejska itp. Asortyment się zmienia i zawęża ? kiedyś mieli w swojej ofercie ok. 300 odmian, a obecnie ich liczba to ok. 100-150. 44% produkcji to rośliny w pojemnikach, głównie 2-, 3- i 5-litrowych, na które wciąż rośnie zapotrzebowanie.
Podczas naszej wizyty, barwnym akcentem było pojawienie się znienacka 5-letniego syna właścicieli, który zupełnie niespeszony 40 osobową grupą obcokrajowców z dumą prezentował ognistą czuprynę ? taki archetyp Irlandczyka ? czym wzruszył przynajmniej żeńską część wycieczki.
Doran?s Nurseries w Tinahoe specjalizuje się w produkcji wrzosów i wrzośców. Jedyna szkółka, której właścicieli nie dane nam było poznać. Gospodarstwo szkółkarskie zajmuje 7 ha i produkuje ok. 140 odmian wrzosów i wrzośców. Do robienia sadzonek zaangażowanych jest 5 osób na stałe zatrudnionych w szkółce oraz robotnicy sezonowi. W produkcji wykorzystują maszynę do przesadzana, która obsługiwana przez 2 osoby, przesadza z multiplatów do doniczek 400 tys. roślin miesięcznie. Wrzosy do centrów ogrodniczych pakowane są w kolorowe pojemniki, w zależności od barwy kwiatów oraz przeznaczenia. I tak powstają zestawy prezentowe czy nagrobne. Ciekawym patentem szkółki jest gromadzenie wody deszczowej i wykorzystywanie jej do podlewania.
Flannery?s Nursery w Staplestown produkuje drzewa i krzewy w szerokim asortymencie, ale jej, rozwijaną od paru lat, specjalizacją są drzewa z gołym korzeniem. Roczna produkcja wynosi ok. - 35-40 tys. sztuk (od 8-10 cm do 20-25 cm obwodu pnia). Wyselekcjonowano własną odmianę jarząbu - Sorbus ?Autumn Spire? (1996 r.) ? drzewo o zwartej i wąsko-kolumnowej koronie, czerwonych owocach i purpurowo-czerwonej barwie liści jesienią.
Szkółka została założona w 1978 roku na powierzchni 0,6 ha, podstawę jej stanowiła produkcja na potrzeby firmy urządzającej, prowadzonej wówczas przez właściciela - Saena Flannery. Obecnie szkółka zajmuje powierzchnię ok. 30 ha, w tym 4 ha pod uprawę roślin w kontenerach i 17 ha z gołym korzeniem. Jest to biznes rodzinny, w którym na dyrektorskich stanowiskach zasiadają córka i syn właściciela. Zatrudniają 30 osób, a średnia minimalna płaca to 8,62-9,0 Euro za godzinę; stawka menadżerska - 20,00 Euro. Głównym odbiorcom roślin - bo blisko 70% produkcji - są firmy urządzające ogrody i tereny zieleni, resztę natomiast kupują centra ogrodnicze.
Szkółka posiada samochody dostawcze, stąd też nie ma problemu z dowozem na miejsce zamówionych roślin.
Właściciel przybliżył nam także ogólnie historię i kondycję irlandzkiego szkółkarstwa, które bardzo się rozwinęło w ostatnich 20-25 latach. Równolegle rozwijała się także holenderska produkcja roślin, ale ponieważ dotyczyła głównie roślin z gołym korzeniem, a Irlandia specjalizowała się wtedy w roślinach w pojemnikach, to nie była postrzegana jako konkurencja, co zmieniło się w ostatnich 5 latach. Ponadto zmniejszyły się znacznie zamówieniami roślin, co jest skutkiem słabnącego tempa rozwoju gospodarczego.
Kilruddery Gardens ? należy do najstarszych ogrodów Irlandii założonych w XVII w. przez francuskiego ogrodnika Bonneta ? ucznia wielkiego francuskiego projektanta ogrodów ? André le Nôtre (ogrody przy Pałacu Wersalskim). Ogród po dziś dzień zachował swój pierwotny, formalny charakter, emanuje poukładaną przestrzenią, klarownymi osiami widokowymi, niezwykle malowniczymi soliterowymi drzewami o rozłożystym, pięknym pokroju, wspaniale utrzymanym trawnikiem... Głównymi elementami kompozycyjnymi są:
ogromna ściana skalna zaprojektowana jako ogród skalny, nad przywróceniem którego obecnie ogrodnicy pracują,
formalny parter żywopłotowy z krzyżującymi się ścieżkami i niespotykanym u nas drzewem Eucryphia x nymansensis ?Nymansay?,
centralnie położone bliźniacze kanały zakończone okrągłym stawem z fontanną i widokiem na okoliczne wzgórza,
ogromny (chyba 6-7 m wys.), założony na bazie okręgu żywopłot z buka, kryjący kolejny granitowy staw o średnicy 20 m z fontanną pośrodku,
imponujące rabaty bylinowe,
?dzika? część ogrodu z nadobnymi rzeźbami.
Duże wrażenie robi także piękna oranżeria, często obecnie wykorzystywana jako miejsce dla kameralnych koncertów. Pewne poruszenie wywołały także informacje, że po pierwsze właścicielką posiadłości jest 94-letnia kobieta aktywnie uczestnicząca w zarządzaniu, prowadząca samochód, doglądająca ogrodników, a po drugie, że w okolicy mieszka Daniel Day-Lewis (były tu kręcone niektóre sceny z ?Mojej lewej stopy?). I na koniec, może drobiazg, ale dla upamiętnienia nastroju chwili nie sposób pominąć niezwykłej urody przewodniczki w wieku balzakowskim, dopełniającej i tak już wyrafinowaną estetykę otoczenia.
Knockmore Gardens to posiadłość położona na wzgórzu, z którego roztaczał się widok na okolicę i dublińską plażę na horyzoncie. Ogród wielopoziomowy, założony został w XIX w. na tarasach, co razem ze starymi, malowniczymi drzewami stwarza romantyczny nastrój. Od początku nasza wizyta przebiegała w przyjaznej atmosferze. Gospodarz witając nas z kurtuazją wspomniał, jak to w 1946 r. jako żołnierz - przedstawiciel wojsk wyzwoleńczych - został oddelegowany na misję do Polski. Odwiedził wówczas Poznań, Kraków, Warszawę i choć jego pobyt nie trwał długo po dziś jest pełen szacunku i podziwu dla kraju i narodu, który po takich zniszczeniach tak szybko się podźwignął. Po karierze dyplomaty oddał się z zapałem pracy w ogrodzie, w czym wpiera go żona.
Ogród jest podzielony na trzy części, z których jedna ma bardziej formalny charakter. Charakterystycznymi elementy są: wiktoriański cmentarz psów, geometryczny ogród warzywny, mały, murowany kanał, kolekcja starych róż z ziołowymi obrzeżami oraz ?dzika?, leśna część ogrodu.
Oprócz ogrodu godna podziwu była wiedza gospodarza na temat roślin oraz jego witalność i energia z jaką przemierzał, wspomagając się laską, kolejne poziomy ogrodu.
Arboretum Lifestyle & Garden Centre w Leighlinbridge
Centrum ogrodnicze zajmujące 0,5 ha powierzchni jest kolejnym przykładem przedsiębiorstwa rodzinnego z 30 letnią tradycją i doświadczeniem. Właściciele podczas zaaranżowanego na miejscu spotkania przekazali nam parę informacji:
roczny obrót centrum w wysokości 5 mln Euro,
głównym asortymentem centrum są rośliny,
50% obrotu generuje restauracja,
średnia transakcja wynosi 38 Euro,
centrum zatrudnia na stałe na cały etat 40 osób, na pół etatu dodatkowe 30,
główne sezony sprzedaży to wiosna i od października - Boże Narodzenie,
rośliny są sprzedawane przez cały rok.
SZKOCJA - abc
Powierzchnia: 70 tys. km˛
Ludność: 5 mln
Kultura/obyczaje: kraj celtycki; kilt (wykonany ze specjalnego kraciastego materiału ? tartanu ? każdy klan ma swój wzór; długości kiltu - 7,5 m, kosztuje ok. 400-500 Ł), dudy. Obok Irlandii największy producent whisky, którą Szkoci piją bez dodatków i w temperaturze pokojowej (jednosłodowe whisky powstaje z jęczmienia, ale większość whisky produkowana jest na bazie mieszanki z kukurydzy, pszenicy i dodatku jęczmienia).
Literatura: Robert Burns (w Edynburgu stoi spektakularny pomnik ku jego czci, a Szkoci corocznie hucznie obchodzą rocznicę jego urodzin); Sir Walter Scott, J. K. Rowling, Sir Arthur Conan Doyle (żył tu i tworzył, ale z pochodzenia Irlandczyk)
Kuchnia: chrupki chleb maślany, zapiekanka z wieprzowych nerek, huggis ? coś w rodzaju połączenia naszej kaszanki z pasztetem, na które się składają owcze podroby, cebula, płatki owsiane i przyprawy, a wszystko razem zaszyte w owczym żołądku. Szkocja choć jest częścią Wielkiej Brytanii posiada własny parlament.
Sławni Szkoci: Tony Blair, Sir Sean Connery, Sir William Wallace (bojownik z XIII w. o niepodległość Szkocji, przekonująco wcielił się w jego rolę Mel Gibson w ?Walecznym sercu?)
Sport: rugby, football; wynaleźli rower
Przemysł: metalurgia, rybołówstwo, wydobycie ropy naftowej
Dzień 5, Szkocja
Ogródu Landform autorstwa Charlesa Jencksa położony jest przed wejściem do Narodowej Galerii Szkocji i Muzeum Sztuki Współczesnej. Stanowi przykład ?earthwork? czyli kształtowania ziemi, krajobrazu. Ogród ten przypomina trochę ogromne ucho - ślimakowate płaszczyzny pokryte trawą, którego głębsze części wypełnia woda. Można by go nie zauważyć przejeżdżając przez Edynburg bo ma formę płaskorzeźby i chyba najlepiej prezentuje się z lotu ptaka.
Założony w XVII w. Ogród Botaniczny w Edynburgu jest drugim, co do wielkości, w Europie. Na zwiedzanie była przeznaczona godzina, co sprowadziło się do gonitwy, a w takich okolicznościach przyrody marzył by się spacer. Autobus szkółkarzy zaopatrzył się w plany ogrodu i rozpierzchł z aparatami fotograficznymi wg indywidualnych preferencji i zainteresowań. Ogród jest piękny i bardzo dobrze utrzymany. Kwitły prymule i irysy. Duże wrażenie robi ogród skalny ze względu na skalę i różnorodność flory. Nie rozczarowała także wizyta w sklepie ?przyogrodowym? oferującym szeroki asortyment produktów od kuchennych, ogrodniczych po książki i zabawki dla dzieci z motywami roślinnymi.
Centrum ogrodnicze Klondyke w Mortonhall należy do sieci składającej się z 23 centrów ogrodniczych. Z usług specjalnych oferują klientom ? talony na zakupy (prezentowe), 5 lat gwarancji na rośliny ogrodowe, można po zalogowaniu się otrzymywać informacje o nowych ofertach czy promocjach, założyli Klub Ogrodnika organizujący dla chętnych pogadanki, wykłady, konkursy.
Dzień 6
Branklyn Garden w Peth to malowniczy ogród założony przez Johna i Dorothy Renton. Na niewielkiej powierzchni zgromadzono kolekcje rododendronów, roślin skalnych i torfowiskowych oraz ziół. Ogród słynie z wiosennej ekspozycji kwitnących rododendronów i azalii, ale trochę się na nią spóźniliśmy, choć kolorytu dodawały prymule. Rośliny, które zostały mi w pamięci, to: błękitne maki himalajskie (Meconopsis), które są symbolem tego ogrodu oraz kora Prunus serrula, którą ktoś porównał do obrazu Leona Tarasewicza. Na uwagę zasługiwało także małe drzewo z Nowej Zelandii - Hoheria lyallii oraz ogromny okaz Carpinus betulus ?Fastigiata?.
Auchgournish Garden & Arboretum, do którego dotarliśmy po ok. dwóch godzinach jazdy autobusem przede wszystkim zasko-czył. Ogrody i arboretum powstały z pasji leśnika pracującego przez lata dla szkockich lasów państwowych. Za swoją misję przyjął rozmnażanie gatunków rodzimych i wprowadzanie ich na szerszą skalę w okolicy. Całe założenie ma bardzo naturalistyczny charakter i wymaga jeszcze sporo pracy, aby efekt był bardziej czytelny, bo gdyby nie tabliczki informacyjne można by nie zauważyć poszczególnych części: japońskiej, koreańskiej, chińskiej, himalajskiej itd. O tej porze roku najciekawiej prezentowały się irysy, które udało się zgromadzić w szerokim wyborze. Początkowe zaskoczenie i zdumienie wzmogło się jeszcze bardziej, kiedy gospodarz zaprowadził nas do swojej szkółki, która oprócz formalnego założenia, że szkółka to miejsce rozmnażania i produkcji roślin, nie spełniała żadnych standardów, do których się przyzwyczailiśmy. Będzie to z pewnością najlepiej zapamiętany punkt programu wycieczki, a z drugiej strony odwiedzić ?wyspy? i nie spotkać ekscentryka...
Dzień 7
The Floral Hall, Gardens & Coffee Shop w Inverness został w 1993 r. otworzony przez Księcia Edwarda. Ogrodzone kamiennym murem ogrody dają wytchnienie okolicznym mieszkańcom i spełniają funkcje edukacyjne. Znajdziemy tu część naturalistyczną, warzywnik, rabaty z roślin jednorocznych i bylin, ciekawe drzewa i krzewy. W oranżerii natomiast zgromadzono bogaty zbiór kaktusów i sukulentów. Odbywają się tu lekcje i warsztaty dla dzieci i młodzieży, wystawy owadów i roślin. Jest także miejscem ślubów i przyjęć weselnych (do 40 osób).
W sąsiedztwie jeziora Loch Ness odwiedziliśmy Crarae Gardens, któremu przypisuje się najbogatszą kolekcję rododendronów w Szkocji. Jego początki sięgają 1912 roku, kiedy to Lady Grace Campbell zaczęła wprowadzać do roślinności leśnej sprowadzane z Himalajów rośliny. Pracę jej kontynuowały kolejne dwa pokolenia, aż w kwietniu 2002 roku ogrody przejął pod opiekę The National Trust. Na powierzchni 25 ha obok rododendronów można podziwiać rzadkie i okazałe egzemplarze klonów, eukaliptusów i jarząbów. Ogród emanuje dostojnym urokiem starych, wielkich drzew i krzewów (okazy rododendronów dochodzące do 7-8 m wysokości), wąskich ścieżek biegnących przez gąszcze, wzdłuż potoku przez mostki, mijane wodospady, punkty widokowe.
Dzień 8
Ostatnim punktem programu była wizyta w Dobbies Garden Centre w okolicach Glasgow. Historia tej sieci centrów ogrodniczych to 140 lat rozwoju, w trakcie których otworzono 24 punkty w Anglii i Szkocji. Centrum oferuje oprócz roślin szeroki asortyment przedmiotów, narzędzi, mebli, ubrań itd., które mogłyby być użyte w ogrodzie. Ciekawy był sposób promocji niektórych produktów. Stojak, na którym były prezentowane, zwieńczał 14-calowy ekran, na którym wyświetlano krótki film pokazujący jak zastosować tę rzecz w praktyce. Ogólnie centrum sprawiało wrażenie, że dba o klienta, dając mu szeroki wybór i wysoką jakość produktów. W tym roku większość udziałów sieci przejęło Tesco ? co to oznacza w praktyce ? czas pokaże.
Koniec wycieczki. Pozostało wrażenie jak wiele te kraje mają ze sobą wspólnego ? celtyckie korzenie, soczysta, wszechobecna zieleń, wszędzie spotykana i wciąż rosnąca Polonia... A różnice? Dublin przy Edynburgu wydał się paskudny, z kolei szkółka-arboretum w Szkocji zaskoczyła, a te irlandzkie nie ? ani pod względem technologicznym, ani asortymentowym.
Ale poznawczy aspekt podróżowania oprócz krajoznawczej ma swoją obyczajową stronę i zwiedzając Irlandię można się dowiedzieć, że najlepszy ukraiński koniak to pięciogwiazdkowa Tisa, i opuszczać Szkocję z przekonaniem, że jeśli kawa to tylko Vergnano.